Zakopane, Morskie Oko

0
(0)

Największe tatrzańskie jezioro, a jednocześnie mieniące się sławą tego najpiękniejszego. Malowniczo otoczone wysokimi szczytami Tatr, tuż przy granicy ze Słowacją – jednym słowem : Morskie Oko.

Morskie Oko, największe jezioro w Tatrach, położone jest na wysokości 1395 m n.p.m.. Obwód niewiele ponad 2,5 km pozwala na jego obejście w mniej więcej 50 minut. Jezioro położone jest w malowniczej dolinie i otoczone najwyższymi tatrzańskimi szczytami.

Droga na Morskie Oko
Droga na Morskie Oko

Największa część ruchu turystycznego, kierującego się w kierunku Morskiego Oka, przybywa od strony Palenicy Białczańskiej, gdzie znajdują się spore parkingi i skąd dalsza wędrówka odbywa się wyłącznie pieszo lub wozami konnymi (latem) albo saniami (zimą). Sam dojazd do Palenicy wymaga lekkiego przygotowania „merytorycznego” 🙂 Możliwy jest bowiem na dwa sposoby: własnym samochodem lub transportem publicznym (busem). Z pozoru łatwiejsza opcja (własny samochód) w sezonie letnim bardzo często kończy się sporym rozczarowaniem, gdyż na dojeździe do parkingu w Palenicy tworzą się potężne, kilkukilometrowe nawet korki, co znacząco wydłuża podróż. Parkingi w szczycie sezonu wypełniają się podobno już w godzinach porannych (9-10), co oznacza, że każdy następny samochód utyka na drodze dojazdowej i musi tam szukać miejsc. Poza sezonem zaś nie ma problemu – będąc teraz (na feriach zimowych) około godziny 10-tej, zastaliśmy w Palenicy praktycznie pusty parking.

Droga na Morskie Oko
Droga na Morskie Oko

My wybraliśmy opcję drugą, czyli transport busem. Ze względu na to, iż zakopiański PKS nie obsługuje już podobno w ogóle lokalnych tras, do Palenicy udać się możemy wyłącznie busem prywatnym, których całe zastępy odjeżdżają z przystanków przy zakopiańskim dworcu PKS. Jeżdżą na tyle często, że nie da się zmarznąć w oczekiwaniu, ale niestety nie istnieje nic takiego, jak rozkład jazdy. Nie da się więc np. dzień wcześniej zaplanować dokładnie godziny podróży (co usiłowaliśmy sami zrobić). Bus po prostu podjeżdża na przystanek po powrocie z poprzedniego kursu i stoi na nim, aż kierowca uzna jego zapełnienie na zadowalające (czyt. opłacalne). W sezonie letnim podobno trwa to moment i busy wręcz notorycznie jeżdżą przepełnione, ale w zimie siedzieliśmy w busie (trzeba przyznać: na włączonym silniku i z ogrzewaniem) ok.10 minut, zanim bus, z około 10 osobami na pokładzie, ruszył w trasę.

Droga do Morskiego Oka
Droga do Morskiego Oka

Sama trasa do Palenicy to ok.25 km i mniej więcej 45 minut (mowa o bardzo mroźnej zimie i oblodzonej, krętej drodze) jazdy do wspomnianego wcześniej parkingu i koszt 10 zł od osoby. Tu jest „wysiadka”, wizyta na bramce wejściowej (wejście na zamkniętą dla ruchu samochodowego drogę do Morskiego Oka to koszt 4 zł od osoby dorosłej) i znów wybór: pieszo lub saniami. Kosztu sań nie znamy, bo z góry zakładaliśmy pieszą wędrówkę i nie traciliśmy czasu na negocjacje z fiakrami, dość licznie okupującymi wejście na szlak.

Słowo o szlaku. Droga podobno jest asfaltowa – my nie byliśmy w stanie stwierdzić obecności asfaltu ze względu na potężną warstwę śniegu (trafiliśmy w Zakopanem na naprawdę prawdziwą zimę). Na pewno zaś jest zamknięta dla ruchu publicznego (mijały nas wyłącznie samochody ze schroniska nad Morskim Okiem i TPN-u). Cały szlak ma długość 8,5 km i prawie na całej długości w stronę jeziora jest pod górę (430 m przewyższenia). Jest końcową częścią tzw. Drogi Oswalda Balzera, wybudowanej w 1902 roku.

Po drodze (ok. 40 minut) mijamy Wodogrzmoty Mickiewicza, zespół wodnych kaskad na potoku górskim, nazwane imieniem wieszcza w 1891 roku, na pamiątkę sprowadzenia jego prochów na Wawel.

Szlak jest nieco jednostajny, może za wyjątkiem odcinka powyżej „Wanty”, który pokonać można bardziej stromymi skrótami, zamiast poruszać się drogą w kształcie serpentyny. Po mniej więcej 6 km (normalnym krokiem – 2 godziny) docieramy do polany Włosienica, gdzie swój końcowy „przystanek” mają fiakrzy – dalej (pełne 2 km) już można wyłącznie pieszo. Kiedyś na Włosienicy docierały kursowe autobusy PKS, dziś obszerne miejsce parkingowe stoi (przynajmniej w zimie) puste. Mijamy przydrożny bar i dalej, już nieco mniej stromo, „toczymy” się do Morskiego Oka.

Wodogrzmoty Mickiewicza
Wodogrzmoty Mickiewicza

Co istotne – całe ostatnie 2 kilometry oznaczone są jako teren zagrożony lawinami. Ale są za to najbardziej „widokowym” etapem pieszej wędrówki, nie brakuje malowniczych szczytów, żlebów czy maleńkich jeziorek („małe Morskie Oko”).

Mijając stare schronisko (nadal pełniące tę funkcję), zwane dziś „wozownią”, docieramy do „nowego schroniska” („nowe” jest umownie – wybudowano go w 1907 roku), położonego nad samym brzegiem jeziora na wysokości 1410 m n.p.m. Bardzo klimatyczne miejsce, rewelacyjne zimą, ze świetnymi widokami – dobre miejsce wypadowe na okoliczne szlaki. A jednocześnie zbawienne dla turystów, takich jak my, spragnionych czegokolwiek ciepłego po 2,5 godzinnym „spacerku” na górę, przy temperaturze oscylującej w okolicach -10 stopni.

Panorama Morskiego Oka
Panorama Morskiego Oka

Samo Morskie Oko zastaliśmy oczywiście zamarznięte (zamarza standardowo w listopadzie by odmarznąć w maju) na tyle, że można było po nim chodzić. Pogoda nie pozwoliła także zbytnio na podziwianie widoków (ograniczona widoczność), a wysoki „poziom” śniegu uniemożliwił obejście jeziora (chętni po kilkudziesięciu metrach wpadali w zaspy po pas). Ale naszym celem była piesza zimowa wycieczka, więc ograniczenia widokowe niespecjalnie nas zmartwiły. Resztę zobaczycie na zdjęciach.

Stare schronisko (wozownia) nad Morskim Okiem
Stare schronisko (wozownia) nad Morskim Okiem
Schronisko nad Morskim Okiem
Schronisko nad Morskim Okiem

Pełna galeria zdjęć z Morskiego Oka – na naszym profilu na Facebooku.

Jak bardzo przydatny jest dla Ciebie ten artykuł?

Kliknij na odpowiednią gwiazdkę i oceń treść

Dotychczasowa średnia ocena 0 / 5. Ilość opinii: 0

Ten artykuł nie był jeszcze oceniany. Oceń jako pierwszy!

Jeśli nasz artykuł jest dla Ciebie przydatny...

podziel się nim ze znajomymi 🙂

Dodaj komentarz