Ostatni weekend upłynął pod znakiem jednoosobowej, lotniczej wyprawy do Kijowa. Nie było zakusów na reporterkę wojenną, ale czas trafił się mi taki a nie inny – z nową siłą ruszyły znów protesty na słynnym Majdanie. Siłą rzeczy więc przewijają się one na zdjęciach przywiezionych ze stolicy Ukrainy.
Okazją do wylotu „na Kijów” była wielka promocja LOTu, zorganizowana pod koniec listopada 2013 r. (koszt biletów w obie strony: 190 zł). Bilety kupione zostały dokładnie 21 listopada. Dopiero potem (bodajże 27 listopada) rozpoczęły się ukraińskie protesty – celem lotu nie była więc chęć uczestnictwa czy dokumentowania zamieszek.
Ale wyszło jak wyszło. Nie dość, że protesty się rozpoczęły, to jeszcze silnie powtórzyły się już w czasie mojego pobytu w mieście – w dniu kiedy w Kijowie lądowałem, prezydent Janukowycz podpisał nowe prawo, znacznie zaostrzające kary za protesty, skierowane przeciwko opozycji.







Już w sobotę metro i centrum miasta pełne były osób rozdających ulotki, wzywające mieszkańców Kijowa do stawienia się na Majdanie w niedzielę (19 stycznia) na godzinę 12.00. Jak życie pokazało, ta południowa niedzielna manifestacja na nowo otworzyła historię ukraińskich protestów przełomu 2013 i 2014 r. Już w sobotę też siły milicji odcięły od reszty miasta dzielnicę rządową, z siedzibą prezydenta i parlamentu włącznie – co z kolei zniweczyło plany zobaczenia tych miejsc.
No i sam Majdan, pełen namiotów i kuchni polowych, ze sceną do wystąpień i mnóstwem ludzi kręcących się po nim przez całą dobę, a kilkoma tysiącami śpiącymi w namiotach, też nie przedstawiał się jako typowo turystyczna atrakcja. Był oczywiście wart fotografowania, ale bardziej pod katem dokumentalnym, jak pod kątem stricte fotografii zabytków historycznych.
Elementy protestów przewijają się po całym Kijowie, także na placu św.Zofii, pod pomnikiem Chmielnickiego, czy nieco dalej w stronę Dniepru, pod siedzibą ministerstwa spraw zagranicznych Ukrainy. Dużo mieszkańców miasta nosi przypięte do ubrania błękitno-żółte wstążki, samochody jeżdżą z narodowymi flagami w oknach. Tematu protestów w Kijowie pominąć się nie da.







A że blog nasz ma być blogiem turystycznym (czy podróżniczym), to pooglądajcie sobie zdjęcia z protestów, bez naszego komentarza. Własne zdanie zostawimy dla siebie.
Pełna galeria zdjęć z protestów w Kijowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.



