Tym razem na miejscu, w Poznaniu, zaliczyliśmy w czerwcu 2011 r. ciekawą atrakcję – dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Muzeum znanego przede wszystkim z przechowywania czołgu T-34, znanego jako… Rudy. Choć w zasadzie to serialowych „Rudych” było więcej…
Poznańskie Muzeum Broni Pancernej corocznie organizuje dni otwarte, połączone z defiladą pojazdów historycznych oraz współczesnych, pokazami grup rekonstrukcyjnych oraz możliwością zwiedzenia kolekcji muzealnej. A kolekcja ta to obecnie już ponad 40 pojazdów: czołgów, dział pancernych i pojazdów opancerzonych, a także w mniejszej ilości – samochodów i motocykli.
Dla pokolenia z czasów „Czterech pancernych” najważniejszą atrakcją będzie jednak z pewnością możliwość zobaczenia i dotknięcia czołgu T-34, który grał w tym słynnym serialu „Rudego”. W eksponacie stojącym w Poznaniu kręcono sceny we wnętrzu czołgu – powycinano z niego zniszczone elementy pancerza, dzięki czemu ekipa filmowa miała łatwy dostęp do wnętrza i mogła wygodnie użyć czołgu do kręcenia scen w środku pojazdu.


Poznański „Rudy” ma ciekawą historię – tę prawdziwą. Czołg walczył w II wojnie światowej w Wielkopolsce, został zniszczony podczas atakowania lotniska w Krzesinach pod Poznaniem. Po wycięciu zniszczonych części pancerza (czołg do dziś ma kompletny układ mechaniczny), służył jako pomoc naukowa.
W serialu „Czterej pancerni i pies” Rudego grało kilka czołgów: wnętrza kręcono w tym poznańskim, natomiast sceny „jezdne” i zewnętrzne kręcono z udziałem aż trzech innych czołgów. Dwa z nich po zakończeniu zdjęć do filmu, zezłomowano. Trzeci stoi do dziś w prywatnym Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach pod Warszawą.


A wracając do dni otwartych w Muzeum Broni Pancernej – oprócz kilku godzin spędzonych wśród pojazdów wojskowych, można także spróbować postrzelać z łuku, „przymierzyć się” do broni palnej, głównie tej historycznej, czy spróbować… wojskowej grochówki z kotła.
Pełna galeria z dni otwartych w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.




