Bursa z 2,5 mln mieszkańców jest dziś czwartym co do wielkości miastem w Turcji. Ale w XIV w. była też pierwszą stolicą tworzącej się nowej potęgi – Imperium Osmańskiego. Założyciele imperium mają zresztą do dziś w Bursie swoje grobowce.
Tour de Europe 2013, dzień 25 (poprzedni wpis: Wakacje w Boğaziçi). Po dwóch tygodniach spędzonych w Boğaziçi, nadszedł czas by zabrać się w drogę powrotną do Polski. Czyli jeszcze nie koniec atrakcji, bo po drodze, liczącej 4.000 km, mieliśmy zaplanowanych 8 noclegów i sporo atrakcji pomiędzy nimi. Pierwszy dzień powrotu do długi (540 km) skok z okolic Bodrum w północne rejony Turcji, skąd już niedaleko do jej europejskiej części. Pierwszy nocleg, po 7 godzinach jazdy, mieliśmy zaplanowany w Bursie.
Trasa do Bursy nie stanowiła atrakcji, mieliśmy ją po prostu przejechać. Poza posiłkiem w tureckim fastfoodzie nie mieliśmy też żadnych postojów. Jechaliśmy m.in. przez Manisę, Akhisar i Balikesir. W okolicach tego drugiego miasta trafiliśmy na prawdziwe melonowe zagłębie i mnóstwo przydrożnych straganów z kilkoma odmianami tych owoców. Zaopatrzyliśmy w jedno takie maleństwo (bagatelka – 7 kg wagi) z zamiarem dowiezienia go do Polski. W samochodzie i tak już jechały 4 duże arbuzy i 4 melony, kupione w drodze powrotnej z wycieczki do Pamukkale (arbuz w cenie… 0,4 TL – czyli 0,64 PLN – za kilogram), ale dobrego nigdy za dużo 🙂
ładowanie mapy - proszę czekać...




Do Bursy dojechaliśmy tuż przed godziną 16-tą, co pozwoliło nam zaliczyć główne jej atrakcje jeszcze tego samego dnia, a co za tym idzie, wyjechać następnego dnia zaraz po śniadaniu.
Choć w miejscu dzisiejszej Bursy znaleziono ślady osadnictwa już z okresu 5000 lat p.n.e., za czas założenia miasta, pod nazwą Prusa, uważa się III w. p.n.e. Wcześniej istniało tu greckie antyczne miasto Kios, przebudowane dla króla Bitynii Prusjasza i przemianowane na Prusę przez żołnierzy króla Kartaginy, Hannibala, w zamian za schronienie dla niego po przegranej wojnie z Cesarstwem Rzymskim Inna wersja mówi o darze od króla Macedonii, Filipa V). Pierwszy etap silnego rozwoju Bursy to lata wczesnego chrześcijaństwa, w zasadzie początek VI w., okres panowania cesarza Justyniana I.
W XI wieku miasto zdobyli Turcy Seldżuccy, po czym szybko odzyskano je podczas I wyprawy krzyżowej. Przez następne 100 lat miasto często przechodziło z rąk do rąk. W związku z migracją Turków na okoliczne tereny, zaczęły dookoła Bursy powstawać niewielkie państewka, rządzone przez władców tureckich. W 1317 r. jeden z nich rozpoczął oblężenie Bursy, która ostatecznie poddała się po prawie 10 latach (!) oblężenia. Władca ten nazywał się Osman Gazi. Z Bursy uczynił stolicą tworzonego nowego państwa, które wzięło nazwę od jego imienia – dziś znamy je z lekcji historii jako Imperium Osmańskie – przetrwało aż do początków XX wieku, kiedy ostatecznie zmiotła je rewolucja turecka.







Syn i następca Osmana, Orhan Gazi, nadal rozszerzał swoje państwo, przybierając tytuł sułtana. W 1402 r. stolicę przeniesiono do Adrianopola (dzisiejsze Edirne), ale Prusa pozostała ważnym ośrodkiem. Obaj pierwsi władcy Imperium Osmańskiego, Osman i Orhan, zostali pochowani w Bursie, ich grobowce są znaczącymi atrakcjami turystycznymi.
Kolejny boom w rozwoju miasta (dziś największego ośrodka przemysłowego w Turcji) to lata 60-te XX wieku, kiedy swoje fabryki otworzyły tu Fiat i Renault. W 1960 r. Bursa miała zaledwie 150 tys. mieszkańców, 20 lat później trzy razy więcej. Dziś liczy 2,5 mln ludzi, a ostatni milion „przybył” w ciągu kilku lat. Bursa uważana jest za jedno z najbogatszych miast Turcji.
W Bursie zamieszkaliśmy w hotelu w samym centrum miasta, niedaleko starej dzielnicy, w której mieszczą się wszystkie najważniejsze zabytki miasta. A znana jest Bursa głównie z meczetów i grobowców – pozostałości po czasach świetności Imperium Osmańskiego. Meczety to zarówno te ogromne i znane, jak i te mniejsze, często historyczne lub architektoniczne perełki.



Na trasie naszego „rajdu” po starej Bursie znalazły się, w kolejności zwiedzania:
- meczet Şehreküstü Camii, wybudowany w 1430 r., nie znaleźliśmy zbyt wiele na jego temat
- meczet Ulu Camii (Wielki Meczet), zgodnie z nazwą największy meczet w Bursie, wybudowany w 1399 r., przykryty 20 kopułami, posiadający dwa minarety. Fontanna ablucyjna znajduje się we wnętrzu meczetu. Wnętrza te przyozdobione są inskrypcjami, wykonanymi przez słynnych w czasach budowy meczetu islamskich kaligrafów – dziś jest to jedna z najwspanialszych kolekcji islamskiej kaligrafii na całym świecie
- meczet Gazi Orhan Camii, stojący prawie obok Wielkiego Meczetu (przedziela je tylko Koza Han, dawny karawanseraj, dziś bazar tekstylny), wybudowany w ramach całego kompleksu (meczet, medresa, dwie łaźnie oraz zajazd) w 1339 r. Spalony w trakcie najazdu w 1417 r., został potem odbudowany, tak samo jak po trzęsieniu ziemi w 1855 r.
- meczet Karaşeyh Camii, mały meczet zbudowany w XVI w., długo używany jako biblioteka dla dzieci, dziś w bardzo dobrym stanie jest nadal czynnym miejscem kultu religijnego
- meczet Setbaşı Camii, malutki meczet (14 x 9 m), wybudowany w 1594 r.
- meczet Yeşil Camii (Zielony Meczet), wybudowany także jako część większego kompleksu (w jego skład wchodziła m.in. medresa – Yeşil Medresesi i grobowiec – Yeşil Türbe, które także zwiedziliśmy) w 1422 r. w całości z kamienia. Minarety dobudowano w czasie późniejszym. Nazwę swą meczet zawdzięcza kolorowi marmurowych płytek, którymi zostały wykończone jego wnętrza. Także w tym meczecie fontanna ablucyjna znajduje się w środku
- meczet Emir Sultan Camii, wybudowany w 1429 r. przez żonę Emira Sultana, uczonego. Zoną tą była córka ówczesnego osmańskiego sułtana. Meczet był wielokrotnie odbudowywany po zniszczeniach (zawalił się w 1795 r. oraz po trzęsieniu ziemii w 1855 r., ta druga odbudowa połączona została ze zmianą stylu budowli). Dziś meczet ten posiada największy i najpiękniejszy dziedziniec w Bursie, a naprzeciwko świątyni, po drugiej stronie dziedzińca stoi dziś grobowiec Emira Sultana, dostępny dla wiernych i turystów






Ale Bursa to nie tylko meczety. Warto tu odwiedzić znajdujące się obok Wielkiego Meczetu dwa bazary – przede wszystkim Kryty Bazar – prawdziwy turecki bazar, w odróżnieniu od tego stambulskiego nie opanowany przez turystów, przez co o wiele bardziej prawdziwy i klimatyczny. W dawnym karawanseraju Koza Han z 1491 r., posiadającym na dwóch kondygnacjach 95 pokoi i kwadratowy dziedziniec w środku, znajduje się dziś targ jedwabny, kwitnie tu handel materiałami i wyrobami tekstylnymi. A na dziedzińcu znajduje się kilka restauracji. A na środku dziedzińca stoi… iście miniaturowy meczet, mniejszego chyba nie widzieliśmy. Ośmiokątny budyneczek ma dwie kondygnacje – na parterze pomiędzy kolumnami wspierającymi kondygnację wyższą znajduje się fontanna ablucyjna, a nad nią właściwa świątynia.
Wychodząc z Koza Han natknęliśmy się na oryginalne występy folklorystyczne, będące, jak się dużo później dowiedzieliśmy, częścią międzynarodowego festiwalu kultury i sztuki, który w tych dniach odbywał się w Bursie. A że były bardzo oryginalne, to nawet je nagraliśmy:
Wspominaliśmy już wyżej o częściach „zielonego” (Yeşil) kompleksu. Zielony grobowiec (Yeşil Türbe) znajduje się tuż obok Zielonego Meczetu i jest rzeczywiście grobowcem piątego z kolei osmańskiego sułtana, Mehmeda I oraz jego rodziny. Został wybudowany w 1421 r. jako sześciokątny budynek przez syna i następcę Mehmeda I, Murada II.






„Zielona” medresa (Yeşil Medresesi) wybudowana została w 1419 r. i przez cały okres osmański uważana była za najważniejszą szkołę islamską w mieście. W środku znajdowało się 13 „klas” oraz jeden „pokój nauczycielski” oraz dziedziniec. Od 1975 r. w budynku mieści się muzeum sztuki islamskiej.
Co jeszcze zapamiętamy z Bursy ? Wielką ucztę z udziałem baklawy, sztandarowego tureckiego słodkiego smakołyku, którego spróbować musi każdy, będąc w Turcji. Ten deser to wiele cieniutkich warstw ciasta, przełożonych najczęściej orzechami, a całość jest dosłownie „utopiona” w miodzie lub bardzo słodkim syropem. Istnieje wiele odmian baklawy i właśnie wieczorem w hotelowym pokoju w Bursie urządziliśmy sobie wielką degustację kilku rodzajów tego specjału, nabytych w cukierni w wielkim centrum handlowym tuż obok hotelu.

Rano, po śniadaniu, opuściliśmy Bursę, by jak najszybciej dotrzeć (i w związku z tym jak najwięcej zobaczyć) do największej atrakcji całej trasy powrotnej do Polski. Czekał na nas mianowicie sam Stambuł, w którym pozostać mieliśmy pełne dwa dni (dwa noclegi).
Pełna galeria zdjęć z Bursy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.




