Warszawa była jednym z ostatnich punktów letniej europejskiej części trasy „Delta Machine Tour” zespołu Depeche Mode. Ale po muzykach nie było widać zmęczenia – to był zdecydowanie świetny koncert – warty wydanych na bilety pieniędzy.
Po majowym koncercie Depeche Mode w Bratysławie, przyszedł czas na Depeszów w naszym kraju – od dawna już czekały w domu zakupione bilety na warszawski koncert. Porównanie do Bratysławy ma się nijak – Stadion Narodowy to zdecydowanie inna klasa obiektu, o wiele bardziej nowoczesny i budujący inną atmosferę na koncercie. Otwarty, dużo mniejszy i powiedzmy sobie szczerze, lekko zapuszczony stadion Pasienky w Bratysławie gości Depeszów chyba tylko z braku lepszego obiektu na Słowacji.


Sam koncert – po prostu rewelacja. Choć na „dzień dobry” zostaliśmy nieco zaskoczeni – zespół wyszedł na scenę… 10 minut przed zapowiadaną godziną 21.00. Dosłownie w momencie rozpoczęcia inauguracyjnego „Welcome To My World” weszliśmy na stadion i zobaczyliśmy scenę.
Depeche Mode w formie to zespół, który potrafi roznieść każdy obiekt i każdą publikę. I tak też było w Warszawie. Wyraźnie dobrze czujący się Gahan i Gore ponieśli kilkadziesiąt tysięcy ludzi na Narodowym. Chyba tylko jeden „Secret To The End” dał chwilę wytchnienia na widowni. Kulminacja to oczywiście „Enjoy The Silence” i „Personal Jesus”, następujące po sobie, a także trzy ostatnie: „Just Can’t Get Enough”, „I Feel You” i „Never Let Me Down Again”, z których pierwszy i trzeci to już była momentami ekstaza.





A widok stu tysięcy falujących rąk na finałowym „Never Let Me Down Again” – bezcenny. Pięć utworów z warszawskiego koncertu Depeche Mode znajdziecie w formie video na naszym blogu.
Pełna galeria zdjęć z koncertu Depeche Mode w Warszawie znajdziecie na osobnej podstronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.




