Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.
Z Mcchety do Wardzi. Borżomi i inne atrakcje po drodze.
Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.
Gruzińska Droga Wojenna. Z widokiem na Kaukaz.
Piątego dnia w Gruzji nadszedł wreszcie czas na prawdziwe górskie widoki. Groźnie nazwana Gruzińska Droga Wojenna to dziś przede wszystkim trasa widokowa, wspinająca się prawie na 2400 m i kończąca się (turystycznie) widowiskowym wjazdem pod kościół Cminda Sameba nieopodal miasta Stepantsminda.
Kachetia. Monastery, monastery, winnice, monastery… cz.2
Drugi dzień samochodowej jazdy dowolnej po gruzińskiej Kachetii stał pod znakiem rajdu po starych prawosławnych monasterach. Miłe przerywniki to fortece i winnice. Niemiłe - tragiczna jakość niektórych miejscowych dróg.
Kachetia: monaster Dawid Garedża i miasto Signagi
Smakoszom wina Kachetii przedstawiać nie trzeba, ten region to stolica gruzińskiego szlachetnego trunku. Ale to nie jedyna atrakcja. Równie prawdziwe byłoby "Kachetia monasterami stojąca" - ilość prawosławnych cerkwi i klasztorów nie ustępuje tu ilości winnic.
Pierwszy dzień w Tbilisi
Drugi dzień wyprawy do Gruzji kończy się przyjazdem do Tbilisi. Stolica Gruzji ma być tylko przystankiem - następnego dnia rano odebrać mam wypożyczony samochód, którym mam zamiar objechać najważniejsze atrakcje wschodniej części tego kraju.
Skalne miasto Upliscyche i Gori – rodzinne miasto Stalina
Gruzja, dzień drugi. Czas zabrać plecak i przemieścić się z Kutaisi do Tbilisi. Ale nie wprost - po drodze przystanek w Gori, połączony ze zwiedzaniem pobliskiego starożytnego miasta - Upliscyche.
Jezioro Van i okolice
Jezioro Van jest jedną z najbardziej znanych atrakcji w całej Turcji, choć w porównaniu z zachodnią częścią kraju, turystyka tu dopiero raczkuje. To "ojczyzna" słynnych kotów z Van, największe i najgłębsze jezioro Turcji, z wodą o bardzo silnym odczynie zasadowym.
Van, starożytna stolica królestwa Urartu
Van, oficjalnie liczące ok. 370 tys. mieszkańców, jedno z największych miast wschodniej Turcji, było ostatnim przystankiem na naszej zimowej trasie po południowo-wschodnich rejonach tego kraju. Spędziliśmy w nim ostatnią dobę podróży, zwiedzając atrakcje miasta i okolic.
Doğubeyazıt, u stóp Araratu
Doğubeyazıt, około 70-tysięczne miasto, położone w najdalej na wschód wysuniętym dystrykcie Turcji, było przedostatnim przystankiem na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji. Celem były atrakcje położone dookoła miasta.
Mardin, kamienny bliźniak Midyat
Mardin, tak samo jak i Midyat, jest żelaznym punktem na turystycznej trasie po południowo-wschodniej Turcji. Oba miasta słyną dziś ze swych historycznych części, zbudowanych z kamienia, pamiętających czasy odległych kultur. Mardin prezentuje się okazalej ze względu na swe położenie na wzgórzu i twierdzę górującą nad miastem.
Harran, domy-ule i kolejne ślady Abrahama
Niewielka dziś mieścina, choć mająca swój wielki ślad w historii cywilizacji. Przez niektórych uznawana za najdłużej zamieszkane miejsce na świecie. Mieścina, w której mieszkał Abraham, jego syn Izaak tu wybierał żonę, podobnie jak wnuk - Jakub. O wszystkich nich mówi dziś Biblia.
Sanliurfa, miasto proroków
Miasto - cel pielgrzymek wyznawców islamu, wg tradycji silnie związane z życiem dwóch ważnych islamskich proroków - Abrahama i Hioba. Wg legend pierwsze miasto, założone po biblijnym potopie. Historia bogata, jak nigdzie indziej. Panie i panowie: Urfa.
Nowy Sad, czyli mieszkamy w twierdzy
Nowy Sad był naszym drugim noclegowym przystankiem w Serbii podczas powrotu z tureckich wakacji. Zanim pojechaliśmy dalej, przeznaczyliśmy trochę czasu na zwiedzenie starego miasta oraz perełki historycznej - twierdzy Petrovaradin, w której zresztą mieliśmy okazję nocować.