Był siedzibą osmańskich sułtanów od zdobycia przez nich Konstantynopola przez prawie 400 lat, zbudowany na miejscu bizantyjskiego akropolis. Dziś, wpisany na listę zabytków UNESCO, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Stambułu i bardzo ważnym miejscem dla całego świata islamskiego - ze względu na przechowywane tu relikwie Mahometa.
Stambuł: nad Bosforem
Rejs stateczkiem turystycznym po Bosforze należy do punktów obowiązkowych programu zwiedzania Stambułu u każdego turysty odwiedzającego to miasto. Przyjemność przepłynięcia wzdłuż granicy Europy z Azją zaliczyliśmy i my.
Powitanie ze Stambułem. Na początek słynny Sultanahmet
Stambuł. Największe miasto Turcji i całej Europy, drugie co do wielkości miasto na świecie, po Szanghaju. Jedno z zaledwie dwóch miast na świecie, leżących na dwóch kontynentach, położone nad Bosforem, jedną z najbardziej zatłoczonych dróg wodnych na naszym globie. Takich "naj" można wymieniać w nieskończoność.
Bursa, „u źródeł” Imperium Osmańskiego
Bursa z 2,5 mln mieszkańców jest dziś czwartym co do wielkości miastem w Turcji. Ale w XIV w. była też pierwszą stolicą tworzącej się nowej potęgi - Imperium Osmańskiego. Założyciele imperium mają zresztą do dziś w Bursie swoje grobowce.
Wjeżdżamy do Turcji. A potem do… Azji.
Tydzień wakacyjnej podróży z nami. Ósmego dnia wreszcie wjeżdżamy do kraju, w którym spędzić mamy najbliższe prawie 3 tygodnie - do Turcji. A wjazd do Turcji oznacza dla nas kolejny wjazd - do Azji. Oba są wjazdami pierwszymi - wjazdami w nieznane.
Saloniki. Powiew wielkiej historii
Powiało nam wreszcie w trakcie podróży wielką historią. Siódmy nocleg w trasie wypadł w Salonikach, drugim co do wielkości miastem dzisiejszej Grecji. Historia tego miasta to opowieść na cały wieczór...
Joanina, grecka stolica Ali Paszy z Tepeleny
Joannina, Joanina lub Janina - tyle polskich nazw ma to 100-tysięczne greckie miasto. Ale co się dziwić, skoro w samym greckim też ma dwie nazwy: Ioannina lub Jannena (to drugie powszechnie dziś używane). Po raz pierwszy jesteśmy w Grecji, ale nadal podążamy śladami albańskiego Ali Paszy z Tepeleny.
Albania, kraj bunkrów i… myjni samochodowych
Albania to kraj bardzo wyniszczony przez reżim komunistyczny i do niedawna bardzo hermetyczny. Mało, nawet dziś, jest aktualnych informacji o tym kraju, co sprawia, że wiedzę o nim opiera się przed pierwszym wyjazdem na zakorzenionych stereotypach. A jest ich tyle, że Albanię w zasadzie można nazwać krajem... stereotypów :)
Albańskie drogi i kierowcy. Stereotypy kontra rzeczywistość.
Jeśli szukasz informacji o Albanii, to znacznie więcej opisów od zabytków i atrakcji turystycznych mają w sieci albańskie drogi i kierowcy. W zdecydowanej większości powtarzają one utarte stereotypy, zniechęcając do wybrania się do Albanii samochodem. My powiedzieliśmy: sprawdzamy. I pojechaliśmy.
Butrint, czyli pożegnanie z Albanią
Największą atrakcją trzeciego dnia spędzanego w Albanii był bez wątpienia Butrint, perełka archeologiczna tego kraju, bardzo rozległe ruiny starożytnego miasta. Zegnamy się więc z Albanią "z przytupem" - krążąc wśród budowli stawianych tu w ciągu kilkunastu wieków istnienia wielkiego i potężnego greckiego, a potem rzymskiego miasta.
Albania wzdłuż. Mucha nie (wy)siada. Samochód wręcz przeciwnie.
W pełni albański dzień. Plan zakłada przemieszczenie się z Durres (środkowa Albania) do Sarandy (południowy kraniec kraju), okraszony oczywiście wieloma punktami zwiedzania. Trasa odpowiednio sprofilowana pod potrzeby turystyczne. Jedziemy więc, po raz pierwszy w dzień poznając uroki Albanii.
Gjirokastra, kamienne miasto Envera Hodży
Gjirokastra, jedno z dwóch albańskich miast (obok Beratu), których starówki w całości wpisane są na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Dziś ponad 40-tysięczne miasto. Miasto rodzinne komunistycznego przywódcy Albanii - Envera Hodży. Nasz drugi dłuższy przystanek w drodze do Sarandy.
Starożytna grecka Apollonia
Pierwszy dłuższy przystanek w Albanii podczas wakacyjnej trasy stanowił park archeologiczny Apollonia - ruiny starożytnego miasta o tej samej nazwie, kiedyś potężnego miasta greckiego, a później rzymskiego.
W kierunku Albanii. Czarnogórskie wybrzeże Adriatyku.
Piąty dzień wakacyjnego podróżowania do Turcji to wjazd w totalną jak dla nas egzotykę. Plan zakładał bowiem wjazd do Albanii i dojazd do Durres, z niezwykle bogatym planem zwiedzania i w Czarnogórze i w samej Albanii. Plan prześwietny, tyle że... udał się nam tylko częściowo.