Plan zwiedzania pierwszego dnia w Turcji zakładał przemieszczenie się z Çanakkale do Ayvalik, a po drodze w pełni objazdową wycieczkę po półwyspie Biga i terenach starożytnej Troady. Będą więc ruiny, cmentarze, groby i twierdze od starożytności do I wojny światowej.
Starożytne Assos. Filozoficzne duchy Arystotelesa.
Drugim ważnym punktem turystycznym w pierwszym dniu naszego zwiedzania Turcji była miejscowość Behramkale (lub krócej: Behram), znane głównie z ruin starożytnego Assos, leżącego wysoko, na kamiennym wzgórzu tuż nad wybrzeżem Morza Egejskiego.
Troja – śladami starożytnych herosów: Odyseusza, Parysa i Achillesa
Gwoździem programu zwiedzania podczas pierwszego pełnego dnia w Turcji była odległa o 30 km od Çanakkale, starożytna Troja. To miasto zna z lekcji historii chyba każdy - a jak wygląda dziś - sprawdźcie poniżej.
Çanakkale. Witamy się z Azją.
Azjatycką i turecką wakacyjną przygodę rozpoczynamy w Çanakkale, spokojnym mieście, położonym w bezpośrednim sąsiedztwie Gallipoli i Troi. Jest więc bardzo dobrym punktem wypadowym dla turystów. I jako taki jest często wykorzystywane.
Wjeżdżamy do Turcji. A potem do… Azji.
Tydzień wakacyjnej podróży z nami. Ósmego dnia wreszcie wjeżdżamy do kraju, w którym spędzić mamy najbliższe prawie 3 tygodnie - do Turcji. A wjazd do Turcji oznacza dla nas kolejny wjazd - do Azji. Oba są wjazdami pierwszymi - wjazdami w nieznane.
Saloniki. Powiew wielkiej historii
Powiało nam wreszcie w trakcie podróży wielką historią. Siódmy nocleg w trasie wypadł w Salonikach, drugim co do wielkości miastem dzisiejszej Grecji. Historia tego miasta to opowieść na cały wieczór...
Joanina, grecka stolica Ali Paszy z Tepeleny
Joannina, Joanina lub Janina - tyle polskich nazw ma to 100-tysięczne greckie miasto. Ale co się dziwić, skoro w samym greckim też ma dwie nazwy: Ioannina lub Jannena (to drugie powszechnie dziś używane). Po raz pierwszy jesteśmy w Grecji, ale nadal podążamy śladami albańskiego Ali Paszy z Tepeleny.
Albania, kraj bunkrów i… myjni samochodowych
Albania to kraj bardzo wyniszczony przez reżim komunistyczny i do niedawna bardzo hermetyczny. Mało, nawet dziś, jest aktualnych informacji o tym kraju, co sprawia, że wiedzę o nim opiera się przed pierwszym wyjazdem na zakorzenionych stereotypach. A jest ich tyle, że Albanię w zasadzie można nazwać krajem... stereotypów :)
Albańskie drogi i kierowcy. Stereotypy kontra rzeczywistość.
Jeśli szukasz informacji o Albanii, to znacznie więcej opisów od zabytków i atrakcji turystycznych mają w sieci albańskie drogi i kierowcy. W zdecydowanej większości powtarzają one utarte stereotypy, zniechęcając do wybrania się do Albanii samochodem. My powiedzieliśmy: sprawdzamy. I pojechaliśmy.
Butrint, czyli pożegnanie z Albanią
Największą atrakcją trzeciego dnia spędzanego w Albanii był bez wątpienia Butrint, perełka archeologiczna tego kraju, bardzo rozległe ruiny starożytnego miasta. Zegnamy się więc z Albanią "z przytupem" - krążąc wśród budowli stawianych tu w ciągu kilkunastu wieków istnienia wielkiego i potężnego greckiego, a potem rzymskiego miasta.
Albania wzdłuż. Mucha nie (wy)siada. Samochód wręcz przeciwnie.
W pełni albański dzień. Plan zakłada przemieszczenie się z Durres (środkowa Albania) do Sarandy (południowy kraniec kraju), okraszony oczywiście wieloma punktami zwiedzania. Trasa odpowiednio sprofilowana pod potrzeby turystyczne. Jedziemy więc, po raz pierwszy w dzień poznając uroki Albanii.
Gjirokastra, kamienne miasto Envera Hodży
Gjirokastra, jedno z dwóch albańskich miast (obok Beratu), których starówki w całości wpisane są na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Dziś ponad 40-tysięczne miasto. Miasto rodzinne komunistycznego przywódcy Albanii - Envera Hodży. Nasz drugi dłuższy przystanek w drodze do Sarandy.
Starożytna grecka Apollonia
Pierwszy dłuższy przystanek w Albanii podczas wakacyjnej trasy stanowił park archeologiczny Apollonia - ruiny starożytnego miasta o tej samej nazwie, kiedyś potężnego miasta greckiego, a później rzymskiego.
W kierunku Albanii. Czarnogórskie wybrzeże Adriatyku.
Piąty dzień wakacyjnego podróżowania do Turcji to wjazd w totalną jak dla nas egzotykę. Plan zakładał bowiem wjazd do Albanii i dojazd do Durres, z niezwykle bogatym planem zwiedzania i w Czarnogórze i w samej Albanii. Plan prześwietny, tyle że... udał się nam tylko częściowo.