<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Jezioro Van i okolice	</title>
	<atom:link href="https://tambylscy.com.pl/jezioro-van-i-okolice/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://tambylscy.com.pl/jezioro-van-i-okolice/</link>
	<description>Blog podr&#243;żniczy. Opisujemy i pokazujemy miejsca naszych podr&#243;ży. Polecamy te warte zobaczenia.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 May 2019 20:56:19 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.2</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: marcinn		</title>
		<link>https://tambylscy.com.pl/jezioro-van-i-okolice/#comment-25799</link>

		<dc:creator><![CDATA[marcinn]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Sep 2015 11:17:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.tambylscy.com.pl/?p=13511#comment-25799</guid>

					<description><![CDATA[Nad jezioro Van wybraliśmy się z żoną w czerwcu 2015. Przylecieliśmy ze stambulskiego lotniska Sabiha Gökçen linią AnadoluJet będącą tanią spółką Turlish Airlines. Jest to ciekawa alternatywa dla Pegasusa, który był trochę droższy na tej trasie i lądował później. Dwa bilety w jedną stronę bank przeliczył mi na 277zł a samolot wylądował koło 18stej. Siedząca koło nas młoda lekarka zaoferowała się podwieźć nas do hotelu w centrum Wan swoim transportem, z czego skwapliwie skorzystaliśmy. Mimo wydrukowanej mapy i znajomości adresu krążyliśmy po centrum ok 20 minut zanim dotarliśmy do Royal Berk Otel. Hotel znaleziony na booking.com, ale rezerwacja mailowa, dzięki czemu wyszło trochę taniej - 140TRY za dwójkę za śniadaniem, całkiem niezły standard. W Wan też zjedliśy za 16.50TRY jedną z najlepszych kolacji w Turcji. Z uwagi na ograniczenia czasowe darowaliśmy sobie zwiedzanie miasta i skupiliśmy się na okolicach. Plan przewidywał wypożyczenie samochodu na cały dzień i objechanie okolic. Nie kryję, że skorzystałem tu ze sprawdzonego pomysłu tambylskich i wypożyczalni Avis w centrum miasta:) (łatwa do znalezienia - uwaga google maps źle ją nanosi!). Auto rezerwowałem przez internet, na miejscu chciałem dokupić dodatkowe ubezpieczenie. Przyszliśmy w 10 min po otwarciu wypożyczalni wywołując lekki popłoch wśród obsługi. Obecny tam pracownik z jakiegoś powodu nie mógł nam wynająć auta i czekaliśmy ok. 30 min. na kierownika (?). Ostatecznie przyszedł i za pomocą google.translate porozumieliśmy się co do przedmiotu wypożyczenia. Pieczołowicie spisał wszystkie chyba dane z paszportu, karty i prawa jazdy, podpisałem dokumenty po turecku i nawet udało się wykupić dodatkowe ubezpieczenie. Samochody znajdują się na lotnisku i tam nas zawiózł swoim autem. Na miejscu okazało się, że w baku nie ma paliwa, co stanowiło pewien zgrzyt i spowodowało później konsekwencje, gdyż umawialiśmy się na full-full policy. Następnie dwoma już samochodami udaliśmy się z kierownikiem na stację benzynową koło lotniska. Po dłuższej dyskusji - machaniu rękami, w której uczestniczyło też kilka innych osób, ustaliliśmy, że 20 litrów wystarczy na zrealizowanie trasy Wan lotnisko - Akdamar - Hosap - Wan uniwersytet. Za całodzienne wypożyczenie zapłaciłem 115TRY z karty ściągnęło mi 167zł, a za 20 litrów diesla 84.20TRY (125zł).
Droga prowadzi wzdłuż jeziora, ruch niewielki. Jak dotarliśmy na przystań właśnie ruszał stateczek, który na nas poczekał, cieszyliśmy się bardzo z tego zbiegu okoliczności, później jednak okazało się, że stateczków jest kilka i na następny czekalibyśmy max 30 min. Uprzejmy kasjer sprzedał nam dwa studenckie bilety na prom po 10TRY za osobę, a po przypłynięciu płaciliśmy jeszcze po 5TRY za wstęp na wyspę. Jest to zdecydowanie najładniejsze miejsce nad jeziorem. Dookoła ośnieżone góry, w czerwcu nad Wan była dopiero  wiosna, ciepło ale nie upał i kwitnące łąki. Woda była bardzo błękitna. Na statku i wyspie trochę turystów, głównie irańskich Kurdów. Podobnie zresztą jak w hotelu w Wan, sami Irańczycy. Bez wczesniejszej rezerwacji moglibyśmy nie dostać pokoju, pełne obłożenie. Wracając na wyspę - kościół ormiański pięnie odremontowany, niesamowite płaskorzeźby na zewnętrznych ścianach, teren na wyspie również świeżo po remoncie, ścieżki brukowane, latarnie, punkty widokowe. Po powrocie na brzeg jeziora (dowolnym odpływającym stateczkiem) udaliśmy się do restauracji na przeciwko promu (jedyna w okolicy) na rybę z jeziora i znów był to strzał w 10!. Porcja ryb dla dwóch osób 30TRY i darmowa herbata od bardzo miłego właściciela :) Z Akdamar pojechaliśmy prosto do Hosap, mijając tureckie bazy wojskowe, droga bardo dobra, prawie pusta, dookoła góry, prawie pustynia, po drodze oglądamy kolejne jezioro. Zamek widać z dużej odległości. Z uwagi na czas darujemy sobie zwiedzanie wewnątrz, robimy zdjęcia pod zamkiem i przy zabytkowym moście i wracamy do Wan. Kolejny punkt to koty (parę słów o naszej wizycie w tym miejscu na stronie poświęconej kotom - poprzedni wpis). Samochód oddajemy w centrum przy wypożyczalni, na pół godziny przed jej zamknięcie, Właściciel dokładnie ogląda i się żegna. Problem w tym, że w baku została połowa kupionego przez nas paliwa i próbuję się dogadać w sprawie &quot;refund&quot;. Niestety pomimo zaangażowania osób z ulicy, które próbują mediacji, właściciel pozostaje nieugięty. Trochę rację miał, trochę nie. Avis nie ma polityki refundacji paliwa, ale nie ma również polityki empty-empty. Fakt ten odbiliśmy sobie solidną porcją baklawy w eleganckiej Baklava Saraj :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nad jezioro Van wybraliśmy się z żoną w czerwcu 2015. Przylecieliśmy ze stambulskiego lotniska Sabiha Gökçen linią AnadoluJet będącą tanią spółką Turlish Airlines. Jest to ciekawa alternatywa dla Pegasusa, który był trochę droższy na tej trasie i lądował później. Dwa bilety w jedną stronę bank przeliczył mi na 277zł a samolot wylądował koło 18stej. Siedząca koło nas młoda lekarka zaoferowała się podwieźć nas do hotelu w centrum Wan swoim transportem, z czego skwapliwie skorzystaliśmy. Mimo wydrukowanej mapy i znajomości adresu krążyliśmy po centrum ok 20 minut zanim dotarliśmy do Royal Berk Otel. Hotel znaleziony na booking.com, ale rezerwacja mailowa, dzięki czemu wyszło trochę taniej &#8211; 140TRY za dwójkę za śniadaniem, całkiem niezły standard. W Wan też zjedliśy za 16.50TRY jedną z najlepszych kolacji w Turcji. Z uwagi na ograniczenia czasowe darowaliśmy sobie zwiedzanie miasta i skupiliśmy się na okolicach. Plan przewidywał wypożyczenie samochodu na cały dzień i objechanie okolic. Nie kryję, że skorzystałem tu ze sprawdzonego pomysłu tambylskich i wypożyczalni Avis w centrum miasta:) (łatwa do znalezienia &#8211; uwaga google maps źle ją nanosi!). Auto rezerwowałem przez internet, na miejscu chciałem dokupić dodatkowe ubezpieczenie. Przyszliśmy w 10 min po otwarciu wypożyczalni wywołując lekki popłoch wśród obsługi. Obecny tam pracownik z jakiegoś powodu nie mógł nam wynająć auta i czekaliśmy ok. 30 min. na kierownika (?). Ostatecznie przyszedł i za pomocą google.translate porozumieliśmy się co do przedmiotu wypożyczenia. Pieczołowicie spisał wszystkie chyba dane z paszportu, karty i prawa jazdy, podpisałem dokumenty po turecku i nawet udało się wykupić dodatkowe ubezpieczenie. Samochody znajdują się na lotnisku i tam nas zawiózł swoim autem. Na miejscu okazało się, że w baku nie ma paliwa, co stanowiło pewien zgrzyt i spowodowało później konsekwencje, gdyż umawialiśmy się na full-full policy. Następnie dwoma już samochodami udaliśmy się z kierownikiem na stację benzynową koło lotniska. Po dłuższej dyskusji &#8211; machaniu rękami, w której uczestniczyło też kilka innych osób, ustaliliśmy, że 20 litrów wystarczy na zrealizowanie trasy Wan lotnisko &#8211; Akdamar &#8211; Hosap &#8211; Wan uniwersytet. Za całodzienne wypożyczenie zapłaciłem 115TRY z karty ściągnęło mi 167zł, a za 20 litrów diesla 84.20TRY (125zł).<br />
Droga prowadzi wzdłuż jeziora, ruch niewielki. Jak dotarliśmy na przystań właśnie ruszał stateczek, który na nas poczekał, cieszyliśmy się bardzo z tego zbiegu okoliczności, później jednak okazało się, że stateczków jest kilka i na następny czekalibyśmy max 30 min. Uprzejmy kasjer sprzedał nam dwa studenckie bilety na prom po 10TRY za osobę, a po przypłynięciu płaciliśmy jeszcze po 5TRY za wstęp na wyspę. Jest to zdecydowanie najładniejsze miejsce nad jeziorem. Dookoła ośnieżone góry, w czerwcu nad Wan była dopiero  wiosna, ciepło ale nie upał i kwitnące łąki. Woda była bardzo błękitna. Na statku i wyspie trochę turystów, głównie irańskich Kurdów. Podobnie zresztą jak w hotelu w Wan, sami Irańczycy. Bez wczesniejszej rezerwacji moglibyśmy nie dostać pokoju, pełne obłożenie. Wracając na wyspę &#8211; kościół ormiański pięnie odremontowany, niesamowite płaskorzeźby na zewnętrznych ścianach, teren na wyspie również świeżo po remoncie, ścieżki brukowane, latarnie, punkty widokowe. Po powrocie na brzeg jeziora (dowolnym odpływającym stateczkiem) udaliśmy się do restauracji na przeciwko promu (jedyna w okolicy) na rybę z jeziora i znów był to strzał w 10!. Porcja ryb dla dwóch osób 30TRY i darmowa herbata od bardzo miłego właściciela 🙂 Z Akdamar pojechaliśmy prosto do Hosap, mijając tureckie bazy wojskowe, droga bardo dobra, prawie pusta, dookoła góry, prawie pustynia, po drodze oglądamy kolejne jezioro. Zamek widać z dużej odległości. Z uwagi na czas darujemy sobie zwiedzanie wewnątrz, robimy zdjęcia pod zamkiem i przy zabytkowym moście i wracamy do Wan. Kolejny punkt to koty (parę słów o naszej wizycie w tym miejscu na stronie poświęconej kotom &#8211; poprzedni wpis). Samochód oddajemy w centrum przy wypożyczalni, na pół godziny przed jej zamknięcie, Właściciel dokładnie ogląda i się żegna. Problem w tym, że w baku została połowa kupionego przez nas paliwa i próbuję się dogadać w sprawie &#8222;refund&#8221;. Niestety pomimo zaangażowania osób z ulicy, które próbują mediacji, właściciel pozostaje nieugięty. Trochę rację miał, trochę nie. Avis nie ma polityki refundacji paliwa, ale nie ma również polityki empty-empty. Fakt ten odbiliśmy sobie solidną porcją baklawy w eleganckiej Baklava Saraj 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
